http://www.element.freewebweb.com/

 

Wojciech Kwapisiński - Jak napisać dobry dramat. Traktat w trzech aktach. (2014 - 2021)

 

AKT III: Dziwnie zacząłeś. Nie wiem co powiedzieć.

AUTOR: Zastanawiam się jak napisać dobry dramat.

MILCZENIE: Ja także jestem częścią mowy.

CZYTELNIK: Nie ważne jak się zaczyna. Ważne jak się kończy. A najważniejsze jest pierwsze zdanie.

EKS-PERT: Ale które zdanie? Pierwsze zdanie napisałem we wstępie.

AUTOR: Pierwsze zdanie wstępu powinno brzmieć zupełnie inaczej. Poza tym wstępu nie ma.

WITKIENSZTAJEW: Proszę powiedzieć jak brzmiał wstęp.

EKS-PERT: Tekst ten odnalazłem w przekładzie nieznanego autora. Przekład podaje, iż autorem dzieła jest anonim, prawdopodobnie postać fikcyjna. Tłumaczenie z tłumaczenia tekstu napisanego w języku, którego nie znam, sprawiło mi nie lada trudności. Niewiele z tego wszystkiego rozumiejąc, oddaję efekt swojej pracy w ręce czytelnika. Podpisano - Jan Pert.

WITKIENSZTAJEW: Czy po zmianie pierwszego zdania wstępu Autor zmieni zdanie?

AKT II: Nic nie rozumiem.

REFREN: Nic dziwnego

DIDASKALIA: Czytelnik sprawdza co to znaczy.

RECENZENT: Absurd.

CZYTELNIK: Jeśli myślisz, że odbierzesz Recenzentowi wszelką możliwość wysłowienia się, tylko dlatego, że podszywasz się pod niego jako Tłumacz, to się mylisz.

RECENZENT: Szczególnie, że to, co piszesz nie jest niczym szczególnym. Od razu przychodzą na myśl słowa takie jak groteska, czy absurd.

SCENA I: To już mówiłeś.

RECENZENT: Do tego dodać mógłbym ironię, kryzys języka, postmodernizm, modernizm, filozofię Wittgensteina, Witkacego i Bierdiajewa.

WITKIENSZTAJEW: Jak sądzę pije pan do mnie?

SCENA II: Pańskie pytanie było retoryczne. Poza tym nie życzę sobie, by Recenzent wspominał , że postaci kobiece traktatu są jakimś upersonifikowaniem poglądów Autora, czy choćby Tłumacza.

CZYTELNIK: Ta rozmowa zmierza donikąd.

SCENA III: W niejednym arcydziele literatury światowej uchodzi to za najgłębszą z możliwych głębin, które zawrzeć można w tworze ludzkim jakim jest język.

RECENZENT: Sam bym to powiedział.

WOLNOŚĆ SŁOWA: Mam związane ręce. Nie wiem co powiedzieć więcej.

EKS-PERT: Szczególnie, że nie rozumiem ani słowa.

WITKIENSZTAJEW: Obawiam się, że pan sądzi.

EKS-PERT: A pan co niniejszym czyni?

WIKIENSZTAJEW: Sądzę, że obawiam się powtórnego sądu.

DIDASKALIA: Wszyscy milczą.

MILCZENIE: Koniecznie!

WITKIENSZTAJEW: To, że ktoś tak powie nie oznacza jeszcze, że tak jest.

AUTOR: A gdzie Reżyser?

CZYTELNIK: Pewnie Tłumacz się pomylił.

WITKIENSZTAJEW: To bez znaczenia. To zdanie można interpretować dowolnie.

REŻYSER: Jestem.

CHORUS: Bogu niech będą dzięki.

REFREN: Czy jesteś w stanie to pojąć?

REŻYSER: A czym wy się tu zajmujecie?

AUTOR: Zastanawiamy się jak napisać dobry dramat.

RECENZENT: To pan się zastanawia.

REŻYSER: Dlaczego pan tak to ogranicza?

RECENZENT: Najpierw trzeba wiedzieć po co w ogóle pisze się dramat.

REŻYSER: By zbawić świat.

TŁUMACZ: Ale to w końcu jak? Zbawić czy zabawić?

AUTOR: Skąd mogę wiedzieć, co chce pan zrobić z moimi słowami?

EKS-PERT: Nie mam żadnej pewności, że tłumaczenie jest dobre.

REŻYSER: Po co pan to robi?

AUTOR: Pan traktuje mnie z góry, tak jakby mógł pan zrobić ze mną co się panu podoba. Myśli pan, że ta sytuacja pana nie dotyczy?

REŻYSER: Gdzie jest Aktor?!

AUTOR: Proszę zapytać Tłumacza.

REŻYSER: Wchodzi pan w jakieś szczegóły. Przed chwilą rozmawialiśmy o czymś istotnym.

RECENZENT: To gniot.

EKS-PERT: Zrozumiałem, że jestem Tłumaczem.

WOLNOŚĆ SŁOWA: Ciąży na panu ogromna odpowiedzialność.

REŻYSER: To prawda.

WITKIENSZTAJEW: Cóż jest prawda? Predykatu prawdy nie ma w języku naturalnym. Prawda... Słyszałem, że istnieją języki zupełnie nieprzekładalne.

CZYTELNIK: Nie wiem. Niech pan zapyta Widza.

TŁUMACZ: Nie ma Widza.

RECENZENT: Kolejna rzecz do namysłu.

CZYTELNIK: Jestem już zmęczony tym pisaniem.

AUTOR: To znaczy?

DIDASKALIA: Do kogo zwraca się Tłumacz?

RECENZENT: Tego nie można traktować poważnie.

WITKIENSZTAJEW: Wracając do tematu, właściwie o czym chciałby pan napisać?

AKT I: Koniec!


 



Wojciech Kwapisiński - Wartościowa rozprawa. (2014)


Mistyk: Ojcze nasz ...

Nadczłowiek: Zwariował.

Muzułman: Po wielokroć.

Nadczłowiek: Nie sprostał.

Cybernetyk: Sprzężenie zwrotne.

Muzułman: Jeść!

Mistyk: Oddychaj.

Muzułman: Papierosa!

Filozof: Twoje królestwo nie jest z tego świata.

Nikt: Dwa słowa, dwa światy, jeden krzyż.

Filozof: Przychodzisz zawsze w najgorszym momencie cyklu.

Mistyk: Trzeba się z tego wyrwać żeby dotknąć pustki.

Cybernetyk: Nikt nie chce stracić tego, co ma.

Nikt: Nic nie ma.

Mistyk: Mierz najwyżej jak się da.

Filozof: Układ wertykalny nie obowiązuje.

Cybernetyk: Miłość bliźniego to informacja służąca optymalizacji układu samosterującego się.

Mistyk: Nie myśl o dniu jutrzejszym. Spójrz na ptaki. Nie przędą, a mają co jeść.

Filozof: To, co czytasz to znak słowa. Słowa o słowach to rzeczy. Słowa, które mówią o czymś jednym, to słowa proste. Słowa, ktore mówią o wielu rzeczach to słowa złożone. Słowo musi wybrzmieć, żeby stało się wypowiedzeniem. Czytając widzimy znak słowa, oraz słyszymy głosy, czyli to, co wypowiadalne.

Cybernetyk: Za wszystko odpowiedzialni są wszyscy.

Muzułman: Pić!

Mistyk: Kropla drąży skałę.

Filozof: Bóg umarł. Przeżyło bycie ku śmierci.

Muzułman: Czy to jest człowiek?

Nadczłowiek: Oto "człowiek".



 

Wojciech Kwapisiński - Gramatyczny dramat. (2014)

 

JA: Jestem.

TY: Jesteś.

ON: Jest.

TY: Teraz?

ON: Nie.

TY: Tu?

ON: Tam.

JA: Przecież jestem.

TY: Nie ma cię już.

JA: A kiedy będę?

ON: Nigdy.

JA: To gdzie ja byłem?

TY: Nigdzie.

MY: Jesteśmy.

WY: Jesteście.

ONI: Są.

JA: Kim oni są.

TY: Nie ma ich.

JA: To wy?

ON: Nie ma nas.

JA: To co teraz będzie?

TY: Nic.

 

 

 

Cóż począć z własnymi wyobrażeniami? Należy je kochać, wierzyć w nie tak mocno, aż zapragniemy je zniszczyć, wypaczyć. Gdy w końcu okażą się puste i niespełnione, kiedy objawią nicość z jakiej zostały utkane, dopiero wówczas będziemy mogli ocalić ich prawdę, uprzytomniając sobie, że Dulcynea, którą uratowaliśmy, nigdy nas nie pokocha.
Apostrofa
Ty, Jedyny. Ty, który stworzyłeś mnie na swoje podobieństwo. Ty, który odciskasz się we mnie jak pieczęć. Ty, który poddajesz mnie próbie, który kruszysz moją pychę, tak jak kruszysz skały. Przywróć mi pamięć, bym mógł mówić Twoim głosem. Otwórz mi oczy, żebym przejrzał. Otwórz mi uszy, żebym słyszał. Otwórz moje usta. Pozwól mówić Twoim głosem. Uczysz mnie wytrwale, ale chcę pozostać ślepy. Uczysz mnie wytrwale, ale chcę pozostać głuchy. Zniszcz mnie do końca. Pozostaw jedno zdanie, jedno słowo, albo ciszę. Przyjdź. Otwórz moje usta.
Czym jest muzyka?
Punktem wyjścia do odpowiedzi na to pytanie jest sama czynność słuchania. Zacznę od kilku dosadnych twierdzeń. Słuchanie to muzyka. Muzyka to czysta intencjonalność. Albo słucham albo muzyka nie istnieje. Słuchanie, a zatem muzyka, to potwierdzanie swojego istnienia. Jeśli nie słuchasz, znajdujesz się w innym niż muzyka świecie. Słyszysz tylko dźwięki. Słyszysz, ale nie słuchasz.
Ignorowanie faktów, wyrzucanie ich poza nawias swojego doświadczenia, sprawia, że w świecie one nie istnieją. Jeśli jedynie słyszysz, to muzyka nie istnieje. Muzyka wymaga ciągłego skupienia. Jeśli choć przez chwilę pomyślisz o czymś innym, to czas, który słyszałeś nigdy nie istniał jako muzyka, czas, w którym byłeś pozostał niekompletny. Człowiek, który nie używa swojej sprawnej ręki nie sprawia jednak, że jego ręka znika. Człowiek, który nie słucha, a jedynie słyszy, całkowicie wyklucza ze świata muzykę. Tutaj leży jakaś subtelna i gruba zarazem różnica.
Jednocześnie czy jest w owym wykluczeniu muzyki ze świata cokolwiek złego? Dla mnie brak muzyki w świecie byłby ogromną stratą. Nie można jednak wymagać, by ktokolwiek chciał słuchać. Nikt nie będzie rozpaczał jeśli odejdzie moja ukochana osoba, o ile nie kochał jej tak samo, jak ja. Podobnie nikt nie pokocha muzyki, jeśli jego kontakt z nią to jedynie przymus, albo kulturowy odruch. Można kochać muzykę lub nie. Muzyka istnieje tylko wtedy gdy jest kochana. Jeśli nie słuchasz, nie kochasz muzyki, a zatem muzyka nie istnieje. Mówię o istnieniu, o trwaniu. Nie twierdzę, że należy zajmować się tylko słuchaniem. Teraz piszę. Piszę, że dążenie, by słuchać jest wyznacznikiem osoby, która kocha.
Nie jest prawdą, że jest się lepszym, bardziej wartościowym, jeśli kocha się muzykę, czy jakąkolwiek inną dziedzinę sztuki. Nie jest się też lepszym ani gorszym jeśli zajmuje się budowaniem mostów, informatyką, pracą fizyczną, działalnością społeczną, albo tylko i wyłącznie sobą. Jedni korzystają z tej czy innej możliwości, inni znowu nie.  Nie należy wymagać by ludzie słuchali, albo ogólnie, żeby obchodziła ich muzyka. Ludzi można jedynie informować, pokazywać, a zatem otwierać możliwość wyboru. Sądzę, że należy każdemu dać szansę na znalezienie szczęścia, na dążenie do piękna. Powód, dla którego mam czelność myśleć o szczęściu innych ludzi, to próba postawienia się w sytuacji człowieka, który nigdy nie był szczęśliwy. Nie byłbym szczęśliwy bez muzyki. Wierzę, że człowiek posiada naturalną i niezbywalną możliwość dążenia do szczęścia, dążenia do piękna. Jedyne, co mu grozi, to pozbawienie go tej możliwości przez drugiego człowieka. Wierzę jednak w człowieka, w to, że człowiek może zostać wywyższony.
Piszę do ludzi, dla których muzyka jest ważna, do tych, którzy kochają, do tych, dla których muzyka istnieje, a na koniec wreszcie, dla tych, którzy w muzyce utwierdzają się w istnieniu, do tych, którzy ISTNIEJĄ przez chociażby krótką chwilę. Ci którzy ISTNIEJĄ ciągle, nie potrzebują już niczego. Jeśli ktoś nigdy nie kochał, to nie jest człowiekiem.
Dalej. Jeśli ktoś nie rozumie muzyki w sposób, o którym pisałem powyżej, to, co najwyżej, używa słów w innym niż ja znaczeniu. A o to nie ma sensu się spierać. Nie ma idei, są co najwyżej ideologie, które niszczą ludzi i zabierają im drogę do szczęścia. Te destrukcyjne możliwości leżą w naturze świata. Natura ta albo jest dobra i zła jednocześnie, albo jest czymś na czym kończy się możliwość oceniania, albo jest ideą, a zatem jej nie ma. A od tej pory wszystko, co napiszę to święta prawda.
Niezależnie od tego jak chcielibyśmy ujmować rozmowę, musi jej towarzyszyć próba zrozumienia. Rozmowę, podczas której jakiś komunikat nie został zrozumiany (z dowolnych przyczyn) można uznać za niepełną. Wciąż może być to fascynująca pogawędka, ale pozostanie wrażenie, że nie wszystko jest jasne. Przyjmijmy, że komunikat musi być skuteczny, a więc zrozumiany ( chodzi mi więc o sytuację, a nie o immanentne cechy komunikatu, o ile coś takiego w ogóle istnieje). Wracając do różnicy między słuchaniem a słyszeniem, jak wiemy z doświadczenia, jeśli nie skupiamy się na rozmowie, jeśli przestajemy słuchać, komunikacja nie zachodzi. Czasem wręcz specjalnie przestajemy słuchać, gdyż najzwyczajniej nie interesuje nas, co ktoś ma do powiedzenia. Udajemy, że słuchamy, bo tak wypada. Podsumowując, tylko w przypadku skupienia i słuchania możemy rozmawiać z kimkolwiek.
Kiedy słuchamy ludzkiej mowy, kiedy skupiamy się na jej znaczeniu uczestniczymy w rozmowie. Tylko wtedy możemy prosić o wyjaśnienie tego, co jest niezrozumiałe. Tylko wtedy ISTNIEJEMY w tej rozmowie. Czy słuchanie muzyki można porównać z rozumieniem tekstu, czy wypowiedzi? Czy słowo to muzyka? Czy muzyka to komunikacja, połączenie? Czy muzykę można rozumieć?
Czy ktoś, kto nie rozumie tekstu, w ogóle czyta? Oczywiście człowiek, który nie próbuje słuchać, nie ma tego problemu. Muzyka do życia w społeczeństwie nie jest mu niezbędna. Człowiek, który nie słucha tego, co się do niego mówi z nikim nie rozmawia.
Muzyki, jak i rozmowy bez chęci słuchania, nigdy nie będzie. Muzyka jest jak rozmowa. Natrafiamy na istotny problem, gdy zastanowić się nad tym, czy można słuchać samego siebie. Muzyk może słuchać tego, co sam gra? Gdy ktoś słucha swoich własnych słów, jego słowa zamieniają się w muzykę? Rozmowa dwóch osób może stać się muzyką? Pisany przeze mnie tekst można sobie wyśpiewać, na głos, w myśli, czy, jak kto woli, w duchu? Otwierają się tu miejsca, w których próbujemy pozostawać na krawędzi.
ISTNIENIE, o którym wspominałem polega na pewnej obecności, może świadomej, a może nie. Tę obecność wyróżnia niezwykłe natężenie, które wypływa z chęci słuchania. Można doświadczyć ISTNIENIA na wiele sposobów. To ono jest odpowiedzią na pytania, które postawiłem na początku, Chcę słuchać, bo muzyka to ISTNIENIE i nic więcej. Mam wrażenie, że muzyka, jako jedno z niewielu zjawisk w owym naturalnym porządku, daje poczucie zrozumienia znaczenia owego ISTNIEJĘ, JESTEM, jako pewnego stanu, czy też czynności (nie widzę potrzeby dookreślania tego). Prawdopodobnie innym zjawiskiem, które na to pozwala jest doświadczenie religijne. Może prawdziwa muzyka jest tymże właśnie doświadczeniem. Wierzę też, że inni potrafią znaleźć, czy też - by rzec dowcipniej – potrafią znać przez pewien czas to znaczenie na inne sposoby. To nie istotne jak. Co najzabawniejsze, mówię tu o znaczeniu słowa, które wyrażam poprzez uczucie. Uczucie, którego nie potrafię nazwać, podobnie jak imienia, którego nie umiem wypowiedzieć.
Strona pozostawiona pusta celowo choć powstała przez przypadek.
o sztuce
jest. sztuka mięsa. dzieło sztuki. sztuka użytkowa. sztuka wysoka. niezła sztuka. sztuka teatralna. sztuka ulicy. sztuka życia. sztuka negocjacji. sztuka wyboru. prawdziwa sztuka. sztuka rozwiązywania problemów. sztuka aktualna. sztuka współczesna. sztuka dźwięku. sztuka wizualna. sztuka intermedialna. sztuka dla sztuki. sztuka zaangażowana. sztuka słowa. sztuka renesansu. sztuka baroku. sztuka prehistoryczna. sztuka performance. sztuka dokumentu. sztuka wartościowa. sztuka konceptualna. sztuka filmowa. sztuka miłości. sztuka wyzwolona. królowa sztuk. sztuka etc.
nieskończona ilość logicznych możliwości. sztuka, słowa oraz sztuka słowa są częścią świata. słowa są w użyciu. wyjście poza używanie sztuki, słów i sztuki słowa nie jest zadaniem w świecie bez celów. sztuka zdechła już dawno. jest niczym ścierwo przy drodze. teraz pastwią się nad tym ci, dla których słowo artysta ma jeszcze jakieś znaczenie.
poszerzanie granic sztuki, wyjście na ulicę, do ludzi, na puszczę, gdziekolwiek. sztuka jako alfa i omega. sztuką może być wszystko. szkoda słów. metafizyka zawiera się w trzech słowach. sztuka jako kosmos. chaos jako wyższa forma porządku. entropia informacji. informacje nie są już sygnałem. sygnały nie niosą już informacji. tylko kod zero-jedynkowy jeszcze nie zawodzi. pocieszenie.
człowiek jako niezdeterminowany układ zamknięty. człowiek jako zdeterminowany układ otwarty. człowiek jako niezdeterminowany układ otwarty. człowiek jako zdeterminowany układ zamknięty. jeśli chcesz, wybieraj, co wolisz. wszystko jedno. obojętność. to samo. jeśli chcesz, to wybieraj, co wolisz. każdą myśl, obraz, uczucie, pragnienie, pożądanie można poddać kontemplacji. pod spodem nie ma nic. kolejna powierzchnia, punkt, granica świata etc. to, co powiedziane oddala od nieobecności. ta droga nie ma początku i końca. poza czasem, poza przestrzenią. inercja, apatia etc.
sztuka słowa. mówić o drabinie, która odrzuconą być powinna po dotarciu na jej szczyt; to już za mało. jesteście niczym. ja, nic, wam to mówię i nic wam nie powiem. wystarczy przestać się bać. nie lękajcie się. co tu dużo mówić. reguła, rytuał, wiara, bóg, świętość, profanum, jedność. wszystko jedno. prostota i prostactwo. nas i tak już nie ma. nie lękajcie się. nie ma się czego bać. nawet w głowie nie ma już nic. a na ścianie jest napis - rozumienie nie jest konieczne.
konieczność, możliwość, prawdopodobieństwo. kategorie. logika. jak chcesz, to wolność, miłość, odpowiedzialność, solidarność. wszystko jedno.  wszyscy powtarzają to wszystko nieustannie. kto ujrzy światło, ten wie, że to taka sytuacja, część świata. bawmy się.
a kto ma uszy niechaj słucha. chcesz być kimś. chcesz odnieść sukces. chcesz być sobą. chcesz żyć naprawdę. chcesz zrobić karierę. chcesz być zbawiony. chcesz mieć dom. chcesz mieć rodzinę. chcesz kochać i być kochanym. chcesz być sławny. chcesz być bogaty. chcesz być artystą. chcesz być uznanym artystą. chcesz być nikim. chcesz być na dnie. twoja wola to twoje przedstawienie. twoje myślenie to twoje przedstawienie. czym tu się martwić. przecież nic się nie zmienia. w supermarkecie i na liście przebojów wiedzą czego pragniesz wcześniej od ciebie. spokój, obojętność, apatia; to już żaden wysiłek.
chcecie robić sztukę, to róbcie ją sobie; w pracy, po pracy, przed pracą, bez pracy, poza pracą. chcecie żeby ludzie byli lepsi, to niech sobie będą. żeby nie było nie. żeby tak było tak. jest tak a tak. jesteś jak ptaszek, jak listek, jak kwiatek.
Pobudzenie, wyższe stany świadomości, rozwój, postęp, koniec świata, sytuacja, supremacja. a muzyka i tak jest ot tak bez sensu. muzyka to tylko twoje przedstawienie. bez początku i bez końca. szaleńcy, artyści. umrzeć na ołtarzu sztuki, umrzeć w imię wartości. a mówią, że twoja przyjemność to wartość najwyższa. tu jednak nie ma żadnych wartości. dalej, sobie zaprojektuj jeśli masz chęć. nie zniechęcaj się.
w twoich oczach widzę wszystko. w twoich oczach nic nie widzę. sztuka. mądrej głowie dość po słowie. życzę nam czego tylko chcecie. swobodne spadanie. swobodne wznoszenie się. swobodne unoszenie się. swobodnie. rób swoje. w końcu masz do tego prawo. masz do tego lewo. rób swoje. co tam sobie chcesz. podobno tacy zawsze wygrywają. podobno to się musi opłacać.
każdy mówi tyle, ile może powiedzieć. każdy rozumie tyle, ile może zrozumieć. a przecież rozumienie nie jest konieczne. mówienie nie jest konieczne. będzie dobrze gdy już nic nas nie zdziwi. niektórzy się dziwili i też było dobrze. widzisz, jak dobrze. nowe formy widzenia. nowe formy słyszenia. ale po co ci sztuka kiedy skończyły się tajemnice. wszystko masz pod ręką w podręczniku.
sztuka w witrynach. w witrynach odbicia. w odbiciach ty. w tobie bóg. w bogu nadzieja i wiara. w nadziei lęk. w wierze obawa. lęk przed śmiercią. obawa przed życiem. lęk przed wolnością. obawa przed miłością.  ja nie mam nic do powiedzenia. ja zawsze nie ma nic do powiedzenia. nie ma. nie mam nic do powiedzenia więc mówię to. chcę coś powiedzieć więc milczę. milczenie. słowo. sztuka milczenia. sztuka słowa. wielkie kłamstwo. taka prawda.
przyjdź królestwo twoje, bo ta droga nie ma początku i końca. puść. niech płynie. bez kontroli nie można żyć w pełni. życie wieczne. iluzja pełnej kontroli staje się faktem. pełna kontrola jest faktem, częścią świata. a na dobry koniec i początek garść metafizyki w trzech słowach: bóg jest miłością.
Przemyślenia
Jesteśmy w sytuacji, którą można uznać za skomplikowaną. Jesteśmy żywą i martwą instalacją przestrzenną. Muzycy, rzeźbiarz, konstruktor, programista, akustyk; jeszcze wielu innych, zaangażowanych w to wydarzenie; ci, którzy w tym uczestniczą, ci, którzy przyjdą. Wszystkie funkcje nachodzą na siebie. Jesteśmy  przedmiotami wpisanymi w przestrzeń. W domniemanym centrum serce dźwiękowej rzeźby podłączone jest do respiratora; komputer i sieć zero-jedynkowych obliczeń. Tak lub nie. Sygnał, który program odbiera nie musi być informacją, którą rozumie. Sygnał, który komputer przesyła do miksera i zestawu głośników jest zupełnie inną informacją niż to, co mógłby sugerować instrument w rękach muzyka. My, grające przedmioty, próbujemy zrozumieć tę informację i przekazać ją dalej lub nie, przekształcić, odrzucić etc. Bryła przestrzennej instalacji to głośnik, człowiek to głośnik, mikrofon to głośnik, pomieszczenie to głośnik, budynek to głośnik. Jesteśmy tam gdzie zaciera się różnica między cyfrowym i analogowym, między sygnałem i informacją, między świadomością i intuicją, między żywym i martwym. Zacierają się różnice, poszerza się pole logicznych możliwości. To nie jest wolność. Czy uczestnicząc w tej sytuacji jesteśmy wolni? Opresję sygnałów i informacji próbujemy przeobrazić w przestrzeń. Zmieniając się w muzykę, sygnał i informacja stają się jednym. Może jest to jakiś test wolności, albo jakiś opis ludzkiej kondycji, albo muzyka. Jesteśmy uwikłani w swoje komputery, w swoje książki, w swoje myśli i w siebie nawzajem; plączą się między sobą elementy tej dźwiękowej rzeźby. Czy zatem to wszystko nie ma też żadnego specjalnego znaczenia i żadnego wyróżnionego sensu?
______________
Muzyka to uczestnictwo, a nie zadanie do wykonania. Łatwiej zrozumieć muzykę, jej źródło i cel gdy w muzyce jest się uczestnikiem, a myśl staje się centrum.
Słusznie możemy nazywać każdego kompozytora improwizatorem. Improwizacja jest używaniem dostępnych nam środków w twórczy sposób. Twórczy to znaczy z pewnym nastawieniem. Nawet losowe zestawienie różnego rodzaju zdarzeń dźwiękowych, czy muzycznych jest komponowaniem, jeśli celem owego zestawienia jest stworzenie całości. Nawet narracja o niemożliwości stworzenia całości jest całością. Nawet celowe nie kończenie pewnego działania nie będzie pozbawione końca, chyba że wszechmocny i wieczny Bóg sam siebie utrzymuje w swoim istnieniu.
Improwizator używa środków, którymi dysponuje. Jest to zarówno to, co dzieje się tu i teraz jak i suma nabytych przez niego doświadczeń, które tu i teraz zostają twórczo uwolnione. Kompozytor robi dokładnie to samo. Wynika z tego, że kolejną nie istotną różnicą jest właśnie czas i miejsce realizacji dźwiękowej pewnej idei. Kompozytor, który nanosi notatki na papier jest w innej sytuacji niż improwizator, który słyszy efekt – swój utwór, w czasie jego komponowania. Jakie to ma jednak konsekwencje dla dzieła muzycznego? Właściwie żadne. Dzieło to nigdy nie zaistnieje o ile ktoś go nie zagra i nie wysłucha.
Możliwe, że muzykę można sobie jedynie wyobrazić, powiedzmy metaforycznie, słuchać jej uchem wewnętrznym, ale wtedy kompozytor jet także jedynym słuchaczem, a jego dzieło jest zagmatwanym ontologicznie solilokwium.
_________________
Na pytanie o to, czym jest sztuka, nie ma żadnej odpowiedzi. Sztuka nie żyje od dawna.
Korzeni muzyki można upatrywać w rytualnych obrządkach naszych przodków. Ślady tak pojętej muzyki możemy znaleźć także dziś, począwszy od pieśni religijnych i pieśni towarzyszących ceremoniałom chyba wszystkich wierzeń, poprzez muzykę graną i śpiewaną na pogrzebach, weselach etc. Wiemy, które pieśni towarzyszyły ludziom w czasie pracy, które, w czasie złym lub dobrym, w czasie narodzin i śmierci.
Dziś trudno dostrzec nie tylko znaczenie muzyki w tego typu rytuałach, ale także znaczenie rytuałów samych. Wszystko jest kwestią wiary lub jej braku. Możemy próbować przeżyć w pełni sytuację, w której się znajdujemy w wyniki swojej decyzji, albo być na zewnątrz tej sytuacji, a znajdować się gdzieś jedynie pro forma.
Muzyka sama nie jest wystarczająca, by sytuacja, w której mamy z nią do czynienia mogła być nazwana rytuałem. Muzyka może być jego konieczną częścią, ale konieczną tak samo jak wydarzenie, któremu rytuał towarzyszy, ludzie biorący w nim udział, i ogólnie, jego miejsce i czas. Muzyka może stać się rytualna, to tkwi w jej źródłach.
Jako forma sztuki, muzyka straciła prawie całkowicie swój rytualny charakter. Stała się dziedziną oddaloną od człowieka i jego wierzeń. Nie sposób w pełni odzyskać jej rytualności.
Muzyk tylko jako performer może próbować przywrócić muzykę rytuałowi. Rytuał wymaga znaczenia. A znaki używane podczas danego ceremoniału odnoszą do czegoś, co poza tym rytuałem nie ma żadnego znaku, żadnej nazwy. Wszystko jest kwestią wiary lub jej braku. Rytuał budzi w jego uczestnikach niezwykłe uczucia, wszystko jedno jakie dokładnie. Muzyka rytualna odnosi do piękna, a muzyk jako performer do piękna dąży. Performer to nie aktor. Performer nie wciela się w rolę. Performer jest.
_________________
Rangę kompozycji muzycznej możemy nadać samemu faktowi słuchania przez jakiś czas wybranych dźwięków: od szumu morza, poprzez harmider ulicy, aż po dźwięk mowy ludzkiej. To pokazuje jakie jest źródło każdej muzyki.
Człowiek jednak chce iść dalej. Poszukuje tego, co muzyka znaczy. Próbuje usilnie nazwać to, czego nazwać nie umie. Jesteśmy jak dzieci, które nie potrafią jeszcze mówić. Jak dzieci, które rozsadza palące uczucie, że jest coś, co trzeba wyrazić. Gdy słucham, chcę by zostało nazwane to, czego ja sam nie jestem w stanie wyrazić. Kiedy przestaję słuchać, muzyka znika ze świata. Pozostaje palące uczucie, że istnieje coś, co muszę w końcu nazwać.

Wojciech Kwapisiński - To, co zostało (2011 - 2021)

Motto

Cóż począć z własnymi wyobrażeniami? Należy je kochać, wierzyć w nie tak mocno, aż zapragniemy je zniszczyć, wypaczyć. Gdy w końcu okażą się puste i niespełnione, kiedy objawią nicość z jakiej zostały utkane, dopiero wówczas będziemy mogli ocalić ich prawdę, uprzytomniając sobie, że Dulcynea, którą uratowaliśmy, nigdy nas nie pokocha.

O sztuce.


jest. sztuka mięsa. dzieło sztuki. sztuka użytkowa. sztuka wysoka. niezła sztuka. sztuka teatralna. sztuka ulicy. sztuka życia. sztuka negocjacji. sztuka wyboru. prawdziwa sztuka. sztuka rozwiązywania problemów. sztuka aktualna. sztuka współczesna. sztuka dźwięku. sztuka wizualna. sztuka intermedialna. sztuka dla sztuki. sztuka zaangażowana. sztuka słowa. sztuka renesansu. sztuka baroku. sztuka prehistoryczna. sztuka performance. sztuka dokumentu. sztuka wartościowa. sztuka konceptualna. sztuka filmowa. sztuka miłości. sztuka wyzwolona. królowa sztuk. sztuka etc. nieskończona ilość logicznych możliwości. sztuka, słowa oraz sztuka słowa są częścią świata. słowa są w użyciu. wyjście poza używanie sztuki, słów i sztuki słowa nie jest zadaniem w świecie bez celów. sztuka zdechła już dawno. jest niczym ścierwo przy drodze. teraz pastwią się nad tym ci, dla których słowo artysta ma jeszcze jakieś znaczenie.  poszerzanie granic sztuki, wyjście na ulicę, do ludzi, na puszczę, gdziekolwiek. sztuka jako alfa i omega. sztuką może być wszystko. szkoda słów. metafizyka zawiera się w trzech słowach. sztuka jako kosmos. chaos jako wyższa forma porządku. entropia informacji. informacje nie są już sygnałem. sygnały nie niosą już informacji. tylko kod zero-jedynkowy jeszcze nie zawodzi. pocieszenie.  człowiek jako niezdeterminowany układ zamknięty. człowiek jako zdeterminowany układ otwarty. człowiek jako niezdeterminowany układ otwarty. człowiek jako zdeterminowany układ zamknięty. jeśli chcesz, wybieraj, co wolisz. wszystko jedno. obojętność. to samo. jeśli chcesz, to wybieraj, co wolisz. każdą myśl, obraz, uczucie, pragnienie, pożądanie można poddać kontemplacji. pod spodem nie ma nic. kolejna powierzchnia, punkt, granica świata etc. to, co powiedziane oddala od nieobecności. ta droga nie ma początku i końca. poza czasem, poza przestrzenią. inercja, apatia etc. sztuka słowa. mówić o drabinie, która odrzuconą być powinna po dotarciu na jej szczyt; to już za mało. jesteście niczym. ja, nic, wam to mówię i nic wam nie powiem. wystarczy przestać się bać. nie lękajcie się. co tu dużo mówić. reguła, rytuał, wiara, bóg, świętość, profanum, jedność. wszystko jedno. prostota i prostactwo. nas i tak już nie ma. nie lękajcie się. nie ma się czego bać. nawet w głowie nie ma już nic. a na ścianie jest napis - rozumienie nie jest konieczne.  konieczność, możliwość, prawdopodobieństwo. kategorie. logika. jak chcesz, to wolność, miłość, odpowiedzialność, solidarność. wszystko jedno.  wszyscy powtarzają to wszystko nieustannie. kto ujrzy światło, ten wie, że to taka sytuacja, część świata. bawmy się.  a kto ma uszy niechaj słucha. chcesz być kimś. chcesz odnieść sukces. chcesz być sobą. chcesz żyć naprawdę. chcesz zrobić karierę. chcesz być zbawiony. chcesz mieć dom. chcesz mieć rodzinę. chcesz kochać i być kochanym. chcesz być sławny. chcesz być bogaty. chcesz być artystą. chcesz być uznanym artystą. chcesz być nikim. chcesz być na dnie. twoja wola to twoje przedstawienie. twoje myślenie to twoje przedstawienie. czym tu się martwić. przecież nic się nie zmienia. w supermarkecie i na liście przebojów wiedzą czego pragniesz wcześniej od ciebie. spokój, obojętność, apatia; to już żaden wysiłek.  chcecie robić sztukę, to róbcie ją sobie; w pracy, po pracy, przed pracą, bez pracy, poza pracą. chcecie żeby ludzie byli lepsi, to niech sobie będą. żeby nie było nie. żeby tak było tak. jest tak a tak. jesteś jak ptaszek, jak listek, jak kwiatek.  Pobudzenie, wyższe stany świadomości, rozwój, postęp, koniec świata, sytuacja, supremacja. a muzyka i tak jest ot tak bez sensu. muzyka to tylko twoje przedstawienie. bez początku i bez końca. szaleńcy, artyści. umrzeć na ołtarzu sztuki, umrzeć w imię wartości. a mówią, że twoja przyjemność to wartość najwyższa. tu jednak nie ma żadnych wartości. dalej, sobie zaprojektuj jeśli masz chęć. nie zniechęcaj się. w twoich oczach widzę wszystko. w twoich oczach nic nie widzę. sztuka. mądrej głowie dość po słowie. życzę nam czego tylko chcecie. swobodne spadanie. swobodne wznoszenie się. swobodne unoszenie się. swobodnie. rób swoje. w końcu masz do tego prawo. masz do tego lewo. rób swoje. co tam sobie chcesz. podobno tacy zawsze wygrywają. podobno to się musi opłacać.  każdy mówi tyle, ile może powiedzieć. każdy rozumie tyle, ile może zrozumieć. a przecież rozumienie nie jest konieczne. mówienie nie jest konieczne. będzie dobrze gdy już nic nas nie zdziwi. niektórzy się dziwili i też było dobrze. widzisz, jak dobrze. nowe formy widzenia. nowe formy słyszenia. ale po co ci sztuka kiedy skończyły się tajemnice. wszystko masz pod ręką w podręczniku.  sztuka w witrynach. w witrynach odbicia. w odbiciach ty. w tobie bóg. w bogu nadzieja i wiara. w nadziei lęk. w wierze obawa. lęk przed śmiercią. obawa przed życiem. lęk przed wolnością. obawa przed miłością.  ja nie mam nic do powiedzenia. ja zawsze nie ma nic do powiedzenia. nie ma. nie mam nic do powiedzenia więc mówię to. chcę coś powiedzieć więc milczę. milczenie. słowo. sztuka milczenia. sztuka słowa. wielkie kłamstwo. taka prawda. przyjdź królestwo twoje, bo ta droga nie ma początku i końca. puść. niech płynie. bez kontroli nie można żyć w pełni. życie wieczne. iluzja pełnej kontroli staje się faktem. pełna kontrola jest faktem, częścią świata. a na dobry koniec i początek garść metafizyki w trzech słowach: bóg jest miłością.

Przemyślenia

Jesteśmy w sytuacji, którą można uznać za skomplikowaną. Jesteśmy żywą i martwą instalacją przestrzenną. Muzycy, rzeźbiarz, konstruktor, programista, akustyk; jeszcze wielu innych, zaangażowanych w to wydarzenie; ci, którzy w tym uczestniczą, ci, którzy przyjdą. Wszystkie funkcje nachodzą na siebie. Jesteśmy  przedmiotami wpisanymi w przestrzeń. W domniemanym centrum serce dźwiękowej rzeźby podłączone jest do respiratora; komputer i sieć zero-jedynkowych obliczeń. Tak lub nie. Sygnał, który program odbiera nie musi być informacją, którą rozumie. Sygnał, który komputer przesyła do miksera i zestawu głośników jest zupełnie inną informacją niż to, co mógłby sugerować instrument w rękach muzyka. My, grające przedmioty, próbujemy zrozumieć tę informację i przekazać ją dalej lub nie, przekształcić, odrzucić etc. Bryła przestrzennej instalacji to głośnik, człowiek to głośnik, mikrofon to głośnik, pomieszczenie to głośnik, budynek to głośnik. Jesteśmy tam gdzie zaciera się różnica między cyfrowym i analogowym, między sygnałem i informacją, między świadomością i intuicją, między żywym i martwym. Zacierają się różnice, poszerza się pole logicznych możliwości. To nie jest wolność. Czy uczestnicząc w tej sytuacji jesteśmy wolni? Opresję sygnałów i informacji próbujemy przeobrazić w przestrzeń. Zmieniając się w muzykę, sygnał i informacja stają się jednym. Może jest to jakiś test wolności, albo jakiś opis ludzkiej kondycji, albo muzyka. Jesteśmy uwikłani w swoje komputery, w swoje książki, w swoje myśli i w siebie nawzajem; plączą się między sobą elementy tej dźwiękowej rzeźby. Czy zatem to wszystko nie ma też żadnego specjalnego znaczenia i żadnego wyróżnionego sensu?

Muzyka


Muzyka to uczestnictwo, a nie zadanie do wykonania. Łatwiej zrozumieć muzykę, jej źródło i cel gdy w muzyce jest się uczestnikiem, a myśl staje się centrum.Słusznie możemy nazywać każdego kompozytora improwizatorem. Improwizacja jest używaniem dostępnych nam środków w twórczy sposób. Twórczy to znaczy z pewnym nastawieniem. Nawet losowe zestawienie różnego rodzaju zdarzeń dźwiękowych, czy muzycznych jest komponowaniem, jeśli celem owego zestawienia jest stworzenie całości. Nawet narracja o niemożliwości stworzenia całości jest całością. Nawet celowe nie kończenie pewnego działania nie będzie pozbawione końca, chyba że wszechmocny i wieczny Bóg sam siebie utrzymuje w swoim istnieniu.Improwizator używa środków, którymi dysponuje. Jest to zarówno to, co dzieje się tu i teraz jak i suma nabytych przez niego doświadczeń, które tu i teraz zostają twórczo uwolnione. Kompozytor robi dokładnie to samo. Wynika z tego, że kolejną nie istotną różnicą jest właśnie czas i miejsce realizacji dźwiękowej pewnej idei. Kompozytor, który nanosi notatki na papier jest w innej sytuacji niż improwizator, który słyszy efekt – swój utwór, w czasie jego komponowania. Jakie to ma jednak konsekwencje dla dzieła muzycznego? Właściwie żadne. Dzieło to nigdy nie zaistnieje o ile ktoś go nie zagra i nie wysłucha.Możliwe, że muzykę można sobie jedynie wyobrazić, powiedzmy metaforycznie, słuchać jej uchem wewnętrznym, ale wtedy kompozytor jet także jedynym słuchaczem, a jego dzieło jest zagmatwanym ontologicznie solilokwium.
Na pytanie o to, czym jest sztuka, nie ma żadnej odpowiedzi. Sztuka nie żyje od dawna.Korzeni muzyki można upatrywać w rytualnych obrządkach naszych przodków. Ślady tak pojętej muzyki możemy znaleźć także dziś, począwszy od pieśni religijnych i pieśni towarzyszących ceremoniałom chyba wszystkich wierzeń, poprzez muzykę graną i śpiewaną na pogrzebach, weselach etc. Wiemy, które pieśni towarzyszyły ludziom w czasie pracy, które, w czasie złym lub dobrym, w czasie narodzin i śmierci. Dziś trudno dostrzec nie tylko znaczenie muzyki w tego typu rytuałach, ale także znaczenie rytuałów samych. Wszystko jest kwestią wiary lub jej braku. Możemy próbować przeżyć w pełni sytuację, w której się znajdujemy w wyniki swojej decyzji, albo być na zewnątrz tej sytuacji, a znajdować się gdzieś jedynie pro forma. Muzyka sama nie jest wystarczająca, by sytuacja, w której mamy z nią do czynienia mogła być nazwana rytuałem. Muzyka może być jego konieczną częścią, ale konieczną tak samo jak wydarzenie, któremu rytuał towarzyszy, ludzie biorący w nim udział, i ogólnie, jego miejsce i czas. Muzyka może stać się rytualna, to tkwi w jej źródłach.Jako forma sztuki, muzyka straciła prawie całkowicie swój rytualny charakter. Stała się dziedziną oddaloną od człowieka i jego wierzeń. Nie sposób w pełni odzyskać jej rytualności. Muzyk tylko jako performer może próbować przywrócić muzykę rytuałowi. Rytuał wymaga znaczenia. A znaki używane podczas danego ceremoniału odnoszą do czegoś, co poza tym rytuałem nie ma żadnego znaku, żadnej nazwy. Wszystko jest kwestią wiary lub jej braku. Rytuał budzi w jego uczestnikach niezwykłe uczucia, wszystko jedno jakie dokładnie. Muzyka rytualna odnosi do piękna, a muzyk jako performer do piękna dąży. Performer to nie aktor. Performer nie wciela się w rolę. Performer jest.
Rangę kompozycji muzycznej możemy nadać samemu faktowi słuchania przez jakiś czas wybranych dźwięków: od szumu morza, poprzez harmider ulicy, aż po dźwięk mowy ludzkiej. To pokazuje jakie jest źródło każdej muzyki.Człowiek jednak chce iść dalej. Poszukuje tego, co muzyka znaczy. Próbuje usilnie nazwać to, czego nazwać nie umie. Jesteśmy jak dzieci, które nie potrafią jeszcze mówić. Jak dzieci, które rozsadza palące uczucie, że jest coś, co trzeba wyrazić. Gdy słucham, chcę by zostało nazwane to, czego ja sam nie jestem w stanie wyrazić. Kiedy przestaję słuchać, muzyka znika ze świata. Pozostaje palące uczucie, że istnieje coś, co muszę w końcu nazwać.

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.