Wytwórnia Element to niezależna inicjatywa mająca na celu udostępnianie i szerzenie wartości kulturalnych i kulturotwórczych.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wojciech Kwapisiński - TAJEMNICA KOMPOZYCJI, CZYLI KOMPOZYCJA TAJEMNICY: PIOSENKA O ZWIĄZKACH MUZYKI LUDOWEJ, MUZYKI ELEKTRONICZNEJ I MUZYKI IMPROWIZOWANEJ

 

Dawno dawno temu, z jakieś dwieście lat temu a może trochę wcześniej, spotkało się dwóch chłopa pod Radomiem. Jeden był z Małopolski a drugi z Mazowsza. Szukali roboty. Tak to wyszło, że i jeden i drugi lubił se pograć. Jeden grał na gęślach a drugi na fujarce. Jeden miał na imię Staszek a drugi Zenek. Zagadali jak to teraz, Panie, ciężko na świecie i od słowa do słowa Staszek zagaja do Zenka: "Te, a może se pogramy!? Dawaj chłopie!" Oba mieli trochę zagrywek w repertuarze, ale ani jednej wspólnej frazy. Zenek (wszystko jedno, czy on z Małopolski czy z Mazowsza. Ja nie Bańkowski, żeby pisać, kto tam jaki Polak a jaki Mazur czy tam Ukrainiec) to i o psalmach Gomułki coś niecoś słyszał, bo mu ksiądz na plebanii kiedyś pokazywał, co tam organista gra od święta, jak sobie ma ochotę poimprowizować na temat. A i Staszek chodził po weselach po różnych wioskach, to z niejednym już grał.  I tak, ot tak, powstał utwór "Bethoven z Bachem złapali się pod pachę, poszli tańczyć na pole, a ja to dyndolę". Z jakieś pięćdziesiąt lat, a może trochę więcej od czasu gdy się dwóch chłopa spotkało pod Radomiem, pewien uczony akademik spisał tę melodię, chociaż tytuł miała zupełnie inny a i kilka dźwięków już w niej inaczej brzmieć musiało. Co tu się dziwić, bo to przeca już kto inny grał. Kolejne pół wieku później a może trochę później nagrało to dwóch muzyków, co akurat byli na etacie w filharmonii we Warszawie. Nawet w radiu to dali po komunikatach z ostatniej chwili. Z jakieś pięćdziesiąt lat później a może trochę mniej pewien inżynier odnalazl to nagranie w archiwum, powycinał interesujące go fragmenty i skomponował z nich swoją rewolucyjną etiudę na taśmę, która nigdy nie została doceniona przez krytyków. Czy to był ten sam utwór? Raczej nie, ale i u pana inżyniera i tam, wtedy pod Radomiem, technika i forma zlała się w jedno. A zapis nutowy wierny był na tyle, na ile ucho akademika w stanie było wyobrazić sobie wywijasy, co tam Staszek i Zenek razem wyimprowizowali. Ty, jeśli tylko chcesz, możesz poszukać gdzieś tych nut, albo tego nagrania i kompozycji owego inżyniera i odtworzyć całą historię po swojemu, czy to ze słuchu, czy ze wzroku, jak tam Cię wytrenowali w abecadle a może i w ahecadle. Zresztą nawet remiks możesz z tego zrobić, skomponować symfonię na chór mieszany i cztery helikoptery oraz stado baranów, albo w ogóle się tym nie przejmować i poimprowizować sobie trochę. Wiesz, o co chodzi?

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

LITERATURA:

 

Wojciech Kwapisiński - Utwory literackie

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.